Oto mój subiektywny 'niezbędnik'.
ANATOMIA
- Frank H. Netter "Atlas anatomii człowieka". Wybierałam między nim a Sobottą, ale koniec końców ten spodobał mi się bardziej. Ma świetne rysunki i jest w jednym tomie (Sobotta w trzech) co jednym może odpowiadać, a innym wręcz przeciwnie. Atlas kupiłam używany, ponieważ można go później łatwo odsprzedać, a w bibliotece jest ich jak na lekarstwo. Z atlasu fotograficznego zrezygnowałam.
- Bochenek, Reicher "Anatomia człowieka". Pięciotomowy, najbardziej chyba obszerny podręcznik, ale zdaniem starszych roczników "must have" - jest w nim wszystko potrzebne do nauki i zaliczenia anatomii. Sam napisany jest dość opisowo w porównaniu ze Skawiną czy Pituchową (do których wrócę za chwilę). Bochenek jest na mojej liście do wypożyczenia z biblioteki, ponieważ zgodnie ze stanem - egzemplarzy powinno wystarczyć dla wszystkich zainteresowanych.
- Sokołowka-Pituchowa "Anatomia człowieka". Napisana zdecydowanie bardziej zwięźle niż Bochenek - to co w Bochenku jest na 10 stronach u Pituchowej jest opisane w 3 zdaniach, ale przez to nie jest to wystarczająca książka do opanowania całego materiału. Niektórych struktur nie ma w niej opisanych i z tego co mówią starsi studenci - jest w niej za mało topografii. Wypożyczę z biblioteki w celu powtórek, albo na kryzysowe sytuacje, kiedy na naukę do wejściówki zostaną mi 2 dni, a Bochenek przerazi mnie ilością tekstu.
- Skawina "Anatomia prawidłowa człowieka". Osiem cienkich książeczek w których są dosłownie gotowe notatki z anatomii. Wszystko wypunktowane, zero zbędnego tekstu, czyli generalnie do wkucia na blachę. Podobno same nie są wystarczające, więc zakupiłam używane (nie ma raczej szans na wypożyczenie, a ze sprzedażą nie ma problemu), żeby mieć z czego powtórzyć materiał do wejściówki w drodze na uczelnię.
- Moore "Clinically oriented anatomy". Bardzo dobry jednotomowy podręcznik mogący zastąpić Bochenka, niestety dostępny tylko w języku angielskim. Studenci chwalą go za dużo aktualnych aspektów klinicznych, których brak w polskich podręcznikach.
- Feneis "Ilustrowana anatomia człowieka" (pol.) lub "Pocket Atlas of Human Anatomy" (ang.). Podobno 'must have' do powtarzania mianownictwa i topografii struktur.
- Gołąb "Anatomia czynnościowa ośrodkowego układu nerwowego".
- Skrypt zakładowy do OUNu.
- Słownik anatomiczny pol-łac-ang.
HISTOLOGIA
- Sawicki "Histologia". Obowiązuje najnowsze wydanie (z 2012 roku), ponieważ poprawionych jest sporo błędów z poprzedniego, więc niestety trzeba kupić - na szczęście można używane od poprzednich dwóch roczników.
- Moore "Embriologia i wady wrodzone".
- Young "Wheater. Histologia. Podręcznik i atlas". Podobno warto go wypożyczyć lub przeglądać w czytelni ze względu na dobre zdjęcia.
INNE
- Fartuch prosektoryjny wiązany z tyłu + chusta.
- Pęseta anatomiczna bez ostrych ząbków.
- Pudełko rękawiczek jednorazowych. Ja kupiłam winylowe, bo wkłada się je o niebo łatwiej niż te lateksowe (i na dodatek nie zostawiają tego paskudnego zapachu na rękach co jest dodatkowym plusem).
- Drucik do badania otworów w czaszce.
- Zwykły biały fartuch (zapinany z przodu).
Jeśli chodzi o inne przedmioty wybór jest zdecydowanie łatwiejszy lub nie ma go wcale. Do angielskiego zakupiona używana, uzupełniana ołówkiem (który ścierałam pół dnia, a kolejne dwa nie czułam po ścieraniu palców) Ciecierska, Jenike "English for Medicine", do łaciny dostaniemy tytuł podręcznika na pierwszych zajęciach w zależności od prowadzącego, z biofizyki obowiązuje skrypt zakładowy, a z historii medycyny należy robić notatki albo uczyć się z prezentacji, które na zajęcia przygotowują koledzy i koleżanki z grupy.
To jest wszystko, co udało mi się wywnioskować na podstawie swojego oglądania podręczników i rad kolegów ze starszych lat. A jak to się sprawdzi w praktyce? Zobaczymy już niedługo. Będę informować na bieżąco :)
xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz