Ja osobiście najlepiej uczę się czytając ze zrozumieniem i robiąc własne notatki więc od tego postanowiłam zacząć. Najpierw dwa dni oglądałam zeszyt, książki, atlas i zastanawiałam się jak by to wszystko ogarnąć, żeby notatka była dobra i funkcjonalna (nie uśmiecha mi się tracenie czasu na późniejsze przepisywanie notatek w celu ich 'ulepszenia'). Po tym czasie doszłam chyba do w miarę sensownego pomysłu, który od wczoraj wprowadzam w życie.
Jak na razie notatki wyglądają całkiem przyzwoicie, a dodatkowym plusem jest dokładniejsze zapoznanie się z posiadanymi książkami. Doszłam np. do wniosku, że osoba mówiąca o Skawinie jako o wystarczającym źródle wiedzy anatomicznej musi być szalona (albo tłumaczy tak sama przed sobą swoje lenistwo). W Bochenku wszystko jest DUŻO dokładniej opisane i wyjaśnione. Co jest czym, dlaczego tak wygląda, do czego służy itp. W Skawinie jest wypunktowane - znaczy, że po prostu istnieje i ewentualnie napisane jest czego jest częścią, dlatego Skawin będę używała jedynie jako pomocy przy notatkach lub do powtórzenia materiału do wejściówki w drodze na uczelnię (ciągnąć cały tom Bochenka ze sobą? nie, dziękuję).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz