czwartek, 11 września 2014

Wyprawka na medycynę cz. I

Wyprawka - książki, zeszyty, artykuły papiernicze, czyli to, na co czekałam najbardziej. W hurtowni papierniczej czuję się jak dziecko w sklepie z cukierkami i wątpię, żeby było to uleczalne. Mogę godzinami wędrować między półkami i oglądać zakreślacze, długopisy, ołówki i zeszyty, co często prowadzi do robienia zapasów na najbliższe 5 lat. Tym razem postanowiłam być twarda i powstrzymać się od niepotrzebnych zakupów (w szufladzie nadal leży stos zeszytów z pięknymi okładkami, którym nie mogłam się oprzeć w poprzednich latach). Siadłam z kartką i długopisem i postanowiłam przemyśleć co jest mi niezbędne i jak to rozwiązać, żeby było na dodatek praktyczne.

Najpierw podstawa - notatki. Musiałam zastanowić się nad tym, w czym będę chciała notować, jak to organizować i porządkować, żebym później nie musiała przepisywać notatek albo każdej mieć napisanej w innym miejscu. Po przeszukaniu internetu i rozmowie ze starszymi studentami stwierdziłam, że z bólem muszę pożegnać moje ulubione zeszyty z pięknymi okładkami. Jak się okazuje najlepszym rozwiązaniem będą kołozeszyty A4 z wyrywanymi kartkami i gotowymi otworami do wpięcia w segregator. Najlepszej jakości i najtańsze znalazłam w Lidlu - całe 4,99 zł za 100 kartkowy zeszyt z kartkami w czarną kratkę i gotowymi marginesami z obu stron. Zaopatrzyłam się od razu w 6 (od przybytku głowa nie boli), a w hurtowni dokupiłam kolorowe przekładki do segregatora - z cienkiego plastiku - tych papierowych zdecydowanie nie polecam. Do tego obowiązkowe na histologię kredki - 36 kolorów, żeby miały dużo odcieni różu i fioletu do rysowania preparatów, zwykłe długopisy - niebieski, zielony i czerwony do notatek na anatomię (potrójne mianownictwo anatomiczne pol-łac-ang = 3 kolory, może łatwiej będzie zapamiętać?), obowiązkowe zakreślacze i karteczki PostIt. Z domu dodatkowo zabiorę zestaw cienkopisów Stabilo, który jest niezastąpiony podczas robienia notatek i ryzę czystego papieru A4 do rysowania preparatów na histologii + dziurkacz. Do noszenia notatek na uczelnię zaopatrzyłam się w teczki z gumką ze średniej grubości plastiku, które są lekkie, mieszczą się w torbie, a są zdecydowanie trwalsze od tych papierowych plus podkładkę A4 z klipsem, żeby wygodniej było notować na wykładach.

Mam nadzieję, że taki zestaw sprawdzi się w akcji - szczególnie na początku roku. Podejrzewam, że jego skład i tak delikatnie się zmieni, bo na początku niestety będę do wszystkiego dochodziła metodą prób i błędów. Tak czy siak - mam na czym, w czym i czym notować więc nie zginę (przynajmniej mam taką nadzieję ;)).

W następnym poście napiszę o najpotrzebniejszych książkach i o tym, jak udało mi się je wybrać z całego morza dostępnych i według przewodnika dydaktycznego "wymaganych" do danego przedmiotu pozycji. Do usłyszenia! :)


xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mogą Cię zainteresować...