Po miesiącu od poprzedniego wpisu mogę z ulgą napisać - kolokwium z osteologii zaliczone! I to nie byle jak, bo na 4! <wewnętrzny taniec radości> :) Okazało się, że straszne historie opowiadane przez starsze roczniki trzeba traktować z przymrużeniem oka, ale może od początku...
Początkowy natłok materiału udało się powoli ogarnąć. Z czasem organizm sam zaczął się przystosowywać do zupełnie nowych warunków funkcjonowania. Normalnym stało się po powrocie z uczelni zjedzenie obiadu przy 5-10 minutowym filmiku na youtube i nauka (z przerwami oczywiście) aż do pójścia spać. Dni mijały bardzo szybko, ale ilość materiału do opanowania również ubywała w niezłym tempie. Zaczęły się także pojawiać wyraźne preferencje co do wyboru książek - tu moim zdecydowanym faworytem jest Feneis, a jeśli chodzi o podręcznik Bochenek jeśli ma się nadmiar czasu, a jeśli nie - Janka Pituchowa w zupełności spełniała swoje zadanie.
Lekki stres zaczął się 3 dni przed kolokwium - wtedy przyszedł czas na powtórzenie materiału z całego miesiąca, a nie powiem - ilość notatek zrobionych przez ten czas robiła wrażenie. Ale poszło lepiej niż się spodziewałam. Wcześniej nauczone nazwy bardzo łatwo było sobie przypomnieć, więc skupiłam się głównie na "douczaniu" rzeczy, których nie zdążyłam opanować na bieżąco. Na koniec zostało "dopieszczenie" znajomości czaszki - dołów, otworów i ich zawartości - i można było względnie spokojnie udać się na kolokwium. I tu dobra rada: nauka na bieżąco to podstawa! Dzięki temu nie zostajemy na dwa dni przed kolokwium z ponad 400 stronami z Bochenka do opanowania (a uwierzcie - to już byłaby sytuacja nie do odratowania).
Co do snu, czyli bardzo istotnej kwestii - nie zarywajcie nocy! Miałam porównanie mojego stanu (nadal przynajmniej 6-7 godzin snu każdej doby) ze stanem osób, które postanowiły w nocy walczyć z anatomią. Nie wychodziły na tym najlepiej. Czasami warto po prostu zamknąć wieczorem podręcznik i powiedzieć sobie stop. Lepiej nie doczytać jednej czy dwóch stron niż ze zmęczenia zapomnieć całą resztę.
Po uldze i dzikiej radości spowodowanych wynikami kolokwium z osteologii przyszedł czas na nowy dział. OUN. Jak na razie zapowiada się mega pozytywnie - mózgi do oglądania na pierwszych zajęciach, jak na razie rozsądna ilość materiału do opanowania, oby tak dalej :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Mogą Cię zainteresować...
-
Jeśli chodzi o książki, tu rozeznanie musiałam zrobić trochę większe. Liczba pozycji wymieniona w przewodnikach dydaktycznych jest ogromna i...
-
Wyprawka - książki, zeszyty, artykuły papiernicze, czyli to, na co czekałam najbardziej. W hurtowni papierniczej czuję się jak dziecko w skl...
-
Resztka wakacji minęła w tempie ekspresowym i w rezultacie pozostały dokładnie 2 tygodnie do pierwszych zajęć z anatomii. Materiał do opanow...
-
Po miesiącu od poprzedniego wpisu mogę z ulgą napisać - kolokwium z osteologii zaliczone! I to nie byle jak, bo na 4! <wewnętrzny taniec ...
-
Jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie informacji - plan zajęć na semestr zimowy - wpadła w moje oczy. Nawet nie wiecie jaka była mo...