Jeżeli do tej pory nie przejmowałam się zbytnio ilością materiału do ogarnięcia, w końcu nadeszła ta chwila. Dosłownie - brakuje mi doby. Nie zarywam nocy, bo bez snu wysiadłabym psychicznie, ale i tak łatwo nie jest. Uczelnia medyczna to nie przelewki. Tu nie ma okresu próbnego, czasu na wdrożenie - staruje się z grubej rury. Na każdych zajęciach z anatomii, histologii i biofizyki wejściówki, na które jest do ogarnięcia ogrom materiału, a czasu bardzo mało.
Mój pierwszy błąd - wróciłam na dobę do domu. W pewnym sensie musiałam, miałam wcześniej umówioną wizytę, ale to i tak nie był dobry pomysł. Nagle okazało się, że po powrocie jest już wtorek (późny wieczór zresztą), a przede mną 85 stron z anatomii, 80 stron z histologii i 30 z biofizyki. Nastąpiło szybkie przeliczenie ilości materiału, realnych godzin na naukę i okazało się, że czasu zabraknie, a na ogarnięcie całej kończyny górnej zostanie 1 popołudnie i wieczór, przy czym będę to musiała pogodzić z biofizyką. Cudownie, prawda?
Nie rozpisując się za bardzo, bo właśnie dzisiaj jest to 'jedno popołudnie' siadam do książek. Tym razem Bochenek poszedł w odstawkę, a jego miejsce zajęła Pituchowa, atlas Nettera i Feneis. Życzcie mi szczęścia - na pewno przyda się w dużych ilościach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Mogą Cię zainteresować...
-
Jeśli chodzi o książki, tu rozeznanie musiałam zrobić trochę większe. Liczba pozycji wymieniona w przewodnikach dydaktycznych jest ogromna i...
-
Wyprawka - książki, zeszyty, artykuły papiernicze, czyli to, na co czekałam najbardziej. W hurtowni papierniczej czuję się jak dziecko w skl...
-
Resztka wakacji minęła w tempie ekspresowym i w rezultacie pozostały dokładnie 2 tygodnie do pierwszych zajęć z anatomii. Materiał do opanow...
-
Po miesiącu od poprzedniego wpisu mogę z ulgą napisać - kolokwium z osteologii zaliczone! I to nie byle jak, bo na 4! <wewnętrzny taniec ...
-
Jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie informacji - plan zajęć na semestr zimowy - wpadła w moje oczy. Nawet nie wiecie jaka była mo...